You are here: Home » Storytelling » Pozwól, że Ci opowiem…

Pozwól, że Ci opowiem…

Niedawno pisałam o schematach storytellingu. Jak pisać, jak układać, jak kierować i inne jak.

Jest to istotne, zwłaszcza dla osób początkujących, które boją się jeszcze coś pisać „z duszy”.

Ale chcę Cię jednocześnie uspokoić. Nie trzymaj się sztywno ram. Słowa ich nie lubią. Bądź swobodny w tym, co mówisz. Wtedy dopiero przekonasz, jeżeli wierzysz w swój produkt.

Pamiętaj, że potencjalnego klienta lub współpartnera w biznesie najbardziej interesuje Twoja historia, ewentualnie historia kogoś kogo znasz.

Dlaczego akurat te postaci są najbardziej przekonujące?

Bo czy opowiadając o sukcesach bliżej nieznanego Kowalskiego z miasta, o którym nawet nie masz pojęcia, gdzie jest położone, poniosą Cię emocje, które chcesz pokazać i przekazać?

Nie sądzę, chociaż owemu Kowalskiemu z miasta położonego nie wiadomo gdzie, życzę jak najlepiej.

Gdy rzecz dotyczy Ciebie, bądź osoby, którą darzysz sympatią, emocje pojawią się naturalnie.

Skutkiem będzie skutek 🙂

Jak więc opowiedzieć historię na temat Twojego produktu czy usługi?

Podam Ci to na przykładzie, np moją pasją są książki. Wyjście ze sklepu bez książki jest wielkim świętem, gdzie moi bliscy oddychają z ulgą – 30 zł zaoszczędzone (to tak dla rozluźnienia).

No właśnie, rozluźnienie. To jest istotne.

Jeżeli masz możliwość spróbuj zastosować technikę, która pomaga Ci się rozluźnić. Nie wiem, posiedź nad wodą, idź na spacer, poczytaj książkę, nie pij drinka 🙂

Opowiadałeś kiedyś bajkę dziecku? Czułeś wtedy, że zaraz Ci żyłka pęknie i musisz koniecznie coś chlapnąć, aby dziecko usłyszało opowiadanie tym razem nie o Czerwonym Kapturku (swoją drogą świetna bajka tuż przed zaśnięciem, a potem dziecko boi się spać przy zgaszonym świetle), ale o tym, co jest świetliste i dobre?

Potraktuj tak swój storytelling. Jak opowiadanie o czym, co jest świetliste i dobre.

Ok, do rzeczy. Przypuśćmy, że założyłeś małą księgarenkę, gdzie Twoi klienci mogą usiąść w wygodnych fotelach, wypić filiżankę dobrej kawy lub herbaty i przy dyskretnej muzyce przeglądać książki, które chcą kupić. Widzisz to prawda? Ja mam już tego pełny obraz. Gdybym umiała malować, już by powstawało na płótnie. 

Jednak jest przeszkoda. Musisz spowodować, aby klienci kupujący książki chcieli przyjść do Ciebie, a nie do znajdującej się w pobliżu Biedronki, która co chwila proponuje niższe ceny książek, jako dobry patron dbający o czytelnictwo polskiego społeczeństwa.

Masz u siebie tyle dobrych, wartościowych książek, które pachną nowością. Do tego zapach kawy i herbaty przenika przez dziurkę od klucza. A Ty stoisz z nosem przyklejonym do szyby i z nadzieją patrzysz na zbliżającego się przechodnia. Patrzysz, nadchodzi, zatrzymał się, nie, poszedł dalej. Do Biedronki. Za chwilę wraca. Sałata, rzodkiewka, pyzy, warzywa mrożone i o nie! Książka. Nie od Ciebie.

Ok. Widzisz to? To teraz wyobraź sobie, co czujesz. Tę nadzieję, rozczarowanie. Co robisz? Zamykasz księgarenkę i wracasz do szarego dnia, czy rośnie w Tobie decyzja: zrobię to!

Przechodzimy do storytellingu.

Przypomnij sobie, czym się kierowałeś, gdy zakładałeś księgarenkę? Skąd miłość do książek? Jak się zaczęło? Z kim czytałeś książki w dzieciństwie? Jakie? Z czym się kojarzą? Co jest dla Ciebie ważne?

Masz odpowiedzi na te pytania? Zrób promocję w swojej księgarence. Zaproś na kawę i herbatę gratis. Na spotkanie i opowiadanie. Roześlij info po znajomych, a oni przekażą po swoich. Marketing szeptany – świetna sprawa. 

Na kartce możesz spisać leciutki scenariusz tego, co chcesz powiedzieć. Nie pisz za dużo punktów, bo bardziej skupisz się na czytaniu, niż na spontaniczność i emocje. Nie wchodź w ramy. Ramy są dla obrazów, chociaż też niekoniecznie.

Wchodzą ludzie, a Ty zaczynasz swoją historię.

Jak zacząć? Powiem Ci, jak ja bym zaczęła swoją historię.

Gdy byłam dzieckiem najbardziej bezpiecznie czułam się w obecności mojego dziadka. To był mój azyl przed światem, który mnie niepokoił. Kiedy było mi źle i smutno, dziadek sadzał mnie koło siebie, dawał w miseczce kaszę manną z syropem malinowym i zaczynał opowiadać bajki o Wojtusiu. Przedstawiał w nim świat bezpieczny i jasny. Wojtuś miał różne przygody a ja się czułam jak w swoim świecie, gdzie byłam tylko ja, dziadek i strasznie słodka i gęsta kasza manna z syropem malinowym.

Tak zrodziła się moja fascynacja światem nierzeczywistym. Potem gdy dziadka zabrakło, ponieważ poszedł tam, gdzie nie mogłam, musiałam znaleźć inną odskocznię. Na każdy prezent, który ktoś chciał mi podarować prosiłam o książki. Tak jest do dziś. To dla mnie najlepszy prezent. 

itd. Początki są najtrudniejsze. Reszta popłynie.

Ćwiczenie

Stwórz swoją historię. Jak przedstawisz swój produkt, usługę, pasję?

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *