You are here: Home » Motywacyjne » Sprzątnij wreszcie tę szafę

Sprzątnij wreszcie tę szafę

Być możesz pomyślisz .. szafa i motywacja? Gdzie jest wspólny mianownik?

Otóż ma i to niejeden.

Odpowiedz sobie szczerze. Gdy coś w Twoim życiu się wali, powoduje, że to co miało sens, nagle znika, to co było ważne, ginie, to na czym Ci zależało, odchodzi – kogo obwiniasz?

Siebie, czy innych?

No ja obwiniam siebie. Chociaż myślę, że obwinianie innych jest wygodniejsze i mniej obciąża. Bo czy nie łatwiej powiedzieć: nie udało się, nie moja wina, ktoś tak zdecydował, zepsuł, spowodował? Pewnie, że łatwiej – nie moja wina, pozamiatane, jest ciężko, ale .. no nie moja wina przecież.

Ja obwiniam siebie. Ooo, bardzo szybko stawiam siebie pod sądem, jestem oskarżycielem – na mojej sali sądowej nie ma adwokata, jest zbędny. Jestem też sędzią, który zawsze wydaje jeden wyrok: winna 

Być może ma to związek z przeszłością. Bez względu na to, co się działo, co się wydarzyło, kto był ofiarą, a kto .. no tak, kto był katem, wina była moja. Picie męża – wina moja, rozwód – moja (fakt, moja, ale zasługa), konflikty z rodzicami – wina moja.. No i teraz to, co się dzieje – już z automatu wina moja.

Co ma do tego ta szafa?

Szafa jest synonimem mojego wnętrza. Każda potyczka, kłótnia, nieporozumienie, przykre zdarzenie trafiają do mojej szafy. Wrzucone byle jak, byle gdzie, dopchnięte kolanem, aby zamknąć drzwi, nie widzieć i jak najszybciej zapomnieć.
Tak, wiem, najlepiej wtedy porozmawiać, wyjaśnić, oczywiście. Pod warunkiem, że ma się na to szansę. Nie ma problemu, gdy opadną emocje, rozwiązać problem. Zdarza się jednak, że ktoś ma jeszcze większą szafę i wrzuca to swobodnie do środka, bo w środku ma jeszcze luz.

Ja dociskam kolanem. Bo coraz mniej rzeczy się tam mieści.

Gdzieś przeczytałam zdanie, a może to ja taka mądra, że sama je wymyśliłam? Nie pamiętam

Jeśli chcesz zrobić porządek ze sobą i swoim życiem, zacznij od porządków w domu.

Uuuu, u mnie pełne pole do popisu. Pracy tyle, że czasem nie mam czasu zrobić jedzenia, bo natychmiast trzeba oddać zlecenie, dwa psy w mieszkaniu, no i ja 🙂 Także mogę swoje życie naprawiać, warunki mam 🙂

Wracając do szafy i skąd to porównanie. W starym mieszkaniu miałam szafę narożną. Jej cała powierzchnia to było 5 m. Bosko, można wrzucać i nie patrzeć czy wypada. Do czasu. Sprzątanie szafy zajmowało mi 2-3 godziny. Uchetana, z mokrymi od potu włosami przysięgałam sobie – ooo, następnym razem zachowam porządek. Yhy, udawało mi się. Góra miesiąc. A potem znów to samo.

Ale pamiętam jedną rzecz. Gdy już siedziałam, najczęściej na podłodze, bo każdy ruch wydawał mi się męką, patrzyłam na tę szafę i cieszyłam się jako przywiędły ze zmęczenia pierwiosnek, że mam taki cudny porządek w tej szafie. 5 m cudownego porządku. Aż szkoda było zamykać drzwi.

I jak mnie to motywowało przez ten miesiąc, żeby pamiętać o tym porządku. Ba, nawet mnie motywowało, żeby porządnie posprzątać całe mieszkanie, bo głupio tak, szafa sprzątnięta a reszta błaga o odkurzacz.

Ok, szafa, motywacja – zgadza się, a co do tego ma obwinianie?

Tak, jak wspominałam. Szafa to moje wnętrze, bałagan, to sprawy, które przygniotły mnie do ziemi, to, z czym sobie nie poradziłam, bo zaistniało, z mojej winy pewnie.

Zamykane kolanem drzwi, to moje odpychanie myśli od tego co się stało. Udawanie, że jest ok, jak nie jest ok. Uśmiech, jak to powiedział ktoś niedawno, patrząc na moje zdjęcie – smutny, ale jakiś tam smętnie wisiał na ustach.

I co dalej? W którymś momencie szafy nie zamkniesz. Chociaż nie wiem, jak się będziesz zapierał, to w najmniej spodziewanym momencie drzwi się otworzą i to wszystko, co zostało tam stłoczone, wypadnie na Ciebie przygniatając swoim ciężarem.

I teraz pytanie, co z tym zrobić? Zgasić światło i wyjść z pokoju? Owszem, można, ale w którymś momencie do niego wejdziesz i wszystko wróci. Ten czas, gdy coś Cię dodatkowo załamie, on nie może trwać wiecznie. Bez względu na to jak się czujesz, musisz wrócić do pokoju i coś zacząć robić z tym bałaganem.

Co zrobisz? Wepchniesz z powrotem i zaprzesz drzwi krzesłem? Czy zrobisz porządek w swojej wewnętrznej szafie?

Ja powoli zaczynam, półka po półce robić porządki, ale tak szczerze? Najchętniej zgasiłabym światło i nie weszła do tego pokoju. Tylko – co to mi da?

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *