You are here: Home » Motywacyjne » Nawet Kayah ma już swoje „po co”

Nawet Kayah ma już swoje „po co”

🙂 Co ma Kayah do motywacji?

Pewnie dużo, w końcu ona też musi się motywować do tego, aby być piosenkarką. Jednak nie o Kayah tu mowa, a o owym „po co”.

Jestem osobą bardzo spontaniczną (powiadają, że za bardzo), ale ja myślę, że czemuś to służy. I właśnie teraz posłuży. Do udowodnienia, że problem nie jest mi obcy.

Czasem mogę góry powalać, kijem Wisłę zawracać, chociaż do Wisły mam ponad 200 km, ale ok, żeby być w zgodzie z geografią, Narew mogę kijem zawracać. 

I wtedy działam, nie ma dla mnie rzeczy niemożliwych. Miewasz taki stan? Wtedy jest super, prawda? Siadasz wieczorem i myślisz: „wow, nie ma na mnie mocnych”.

 

 

 

 

Ale bywają takie dni, kiedy straszliwie się nie chce. Dosłownie niczego. Chociaż burczy Ci w brzuchu, to jak pomyślisz, że trzeba przygotować jedzenie, to sam siebie przekonujesz, że właściwie wcale nie jesteś głodny, patrzysz na mieszkanie, czy auto i myślisz, przydałoby się sprzątnąć, ale tak właściwie, to nie jest aż tak brudno. I takie stany też miewasz. Normalne, każdy tak ma.  

A jak z motywacją do pracy? Kiedy musisz pracować i tak Ci się strasznie nie chce (tutaj zaznaczam, mówię o pracy zdalnej, ludzie na etatach nie mają takiego [komfortu?]), nagle się okazuje, że znalazłeś świetny sposób na nowe danie i musisz iść po zakupy (przecież jesteś głodny), mieszkanie, auto jest strasznie brudne i myjesz okna, albo jedziesz na myjnię (bądź sam myjesz auto, będzie jeszcze dłużej). Znasz to?

Ja znam. Wydaje mi się, że wtedy, kiedy tak się nie chce, mam najbardziej czyste mieszkanie, auto i nie jestem głodna.

A co do tego ma Kayah i jej po co?

Ogólnie sama Kayah ma to, że jej melodie są skoczne, że miałam kiedyś okazję pisania tekstu książki, a właściwie ebooka http://ebookpoint.pl/ksiazki/piekno-kobiety-justyna-nosorowska,e_0801.htm,

gdzie właśnie Kayah zatwierdzała mój tekst o niej do książki, no i że jej dziadkowie byli sąsiadami moich dziadków. I tyle ma do tego konkretnego wpisu.

Tutaj jednak chodzi o to tajemnicze „po co”.

Kiedy brakuje Ci motywacji i robi się naprawdę groźnie, bo .. zbliża się termin oddania zlecenia, czy innej pracy, którą wykonujesz, musisz pomyśleć:

Po co ja to robię? To Twoje po co, jest Twoją siłą napędową.

I nie zrozum mnie źle. Ok, jasne, wiadomo – są potrzeby:

  • wymarzone wakacje wreszcie nie w Koziej Wólce (przepraszam mieszkańców),
  • super auto, które wreszcie nie jest skarbonką i sponsorem chleba wszystkich mechaników samochodowych w mieście,
  • czy dom z basenem i kominkiem (żeby najpierw się pomoczyć, a potem osuszyć).

To są potrzeby i ok. Każdy z nas ma jakieś potrzeby. Marzysz o poczuciu bezpieczeństwa? Bardzo dobrze, to bardzo ważne. I wszystko jest w porządku, ale .. kiedy brak Ci motywacji, wszystko odpływa. Kwitujesz.. no tak, to moje marzenie.

– Myślisz (jeśli jesteś jednak optymistą) kiedyś mi się uda,

–  gdy jesteś (pesymistą – swoją drogą, zauważyliście, że pesymiści nigdy się nie przyznają do pesymizmu, ale mówią, że są realistami? Wygląda zatem, że nie istnieją pesymiści, ale całe rzesze realistów), ok, wracam do wątku, gdy jesteś pesymistą, to mówisz: to zostaje w strefie marzeń – nigdy się nie spełni.

I Twoje po co znika. Dlaczego?

Bo nie było tym powodem, dla którego wykonujesz pracę, którą wykonujesz. Twoje po co to coś, co będzie Ci towarzyszyć nawet wtedy, gdy usiądziesz załamany na fotelu, ponieważ, coś Ci się znów nie udało, coś co miało wznieść na wyżyny, wrzuciło się poniżej poziomu morza, coś, gdy nawet mimo takiego stanu, nawet dłuższego, spowoduje, że wstaniesz, przemyślisz, co zrobiłeś źle i znów ruszysz do przodu, z nowymi pomysłami, nową siłą i z tym samym celem – bo masz swoje po co.

Moim po co jest mój syn.

To młody chłopak, który wszedł już do świata dorosłych. Moim po co, jest nauczenie jego, że czasami, gdy się bardzo nie chce, albo gdy życie rzuca pod nogi kłody, to i tak jest to życie do przeżycia, a nie do prześlizgu przez nie.

Chcę go nauczyć, że warto mieć pasję. A jeszcze lepiej, gdy pasja jest pracą, którą się wykonuje (moją pasją jest pisanie i tak zarabiam na życie). Moim po co jest pokazanie, że wpadnięcie w trybiki machiny powoduje, że umiera wszystko: najpierw to co kochasz, potem to, co lubisz, potem Twoje związki, przyjaciele, czas wolny, spotkania, książka, sen, zdrowie i na końcu Ty jesteś swoim własnym widmem.

To jest moje po co. Teraz poszukaj swojego.

Zatem usiądź, pomyśl bardzo intensywnie. Jakie Twoje po co będzie Twoim sterem, które zaprowadzi Cię do miejsca, w którym chcesz być Ty i osoby, na których bardzo Ci zależy. 

 

 

Miej w głowie, na kartce, w sercu to swoje po co. I jak spadnie Ci motywacja do działania – nie szkodzi. Odpocznij, pomyśl jak możesz coś zrobić, jaką drogę obrać. Wstań i zacznij to robić.

 

 

Jeżeli przemówił do Ciebie ten wpis – zostaw komentarz. A może zechcesz się podzielić swoim po co?

 

2 komentarze

  1. Czytałem, byłem. Właśnie po to, bo zawsze mądrze piszesz.

    • Dziękuję. Ale niespodzianka.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *