You are here: Home » Blog » Żegnam was

Żegnam was

Być może pomyśleliście? Jak to? Dopiero zaczęła pisać bloga a już się zwija?

No właśnie nie. Przeciwnie. Totalnie się nie zwijam, a rozwijam.

Żegnam tych, którzy są malkontentami, którzy ściągają skuteczniej lub mniej skuteczniej w dół.

Kiedyś rozmawiałam ze swoim synem.

Zapytał mnie: Mamo jak to jest? Kiedy komuś się nie udaje, ma wokół siebie dużo ludzi, którzy klepią go po ramieniu i mówią: takie jest życie, my mamy gorzej, nie przejmuj się, nikt nie powiedział, że życie jest słodkie?

A kiedy komuś się udaje, to nagle tłum znika, pojawiają się złe spojrzenia, plotki, tworzą się nowe grupy, których tematem numer jeden jesteś Ty i to w tym świetle: naiwny, weź się do roboty, do tej prawdziwej, przestań marzyć, zacznij pracę uczciwą.

Zastanowiłam się chwilę. Pomyślałam, nie, tak nie może być, że to standard. Że tak jest, a osoby, które inaczej Cię odczytują nie są rzadkością.

Przemyślałam swoich znajomych. Tych, którzy byli a potem znikali patrząc na mnie z politowaniem, bo zaczęłam myśleć, dopiero myśleć o spełnieniu swoich marzeń, o swojej drodze innej niż reszta.

Syn zapytał mnie: Mamo dlaczego milczysz?

Przytrzymałam go za rękę. aby jeszcze chwilę się zastanowić.

Pomyślałam, o tych, których nie znam całe życie, ale kilka lat.

Tak, tam też pojawiały się pytania: co Ty wymyśliłaś? Daj spokój, z tego nie wyżyjesz, szkoda pieniędzy, zarabiaj, żeby syn coś miał. Rób to co my. Zostań z nami, po co Ci nowe środowisko? Nie idź tam.

Syn patrzył na mnie z niepokojem. Jeszcze chwilę synku.

Potem pomyślałam o nowych znajomych. Jak mnie przedstawiali w nowych kręgach. Doceniali to, co robię, szybciej niż ja siebie doceniłam. Na początku zaprzeczałam sama, w końcu tamtych było więcej i słyszałam ich częściej. Potem coś kazało mi milczeć. Teraz jedynie od czasu do czasu się upewniam. I dostaję odpowiedź, że tak. Że potrafię, że się nadaję, że jestem dobra. I że to co myślę, jest do zrealizowania przeze mnie.

Uśmiechnęłam się do syna:

Synku. Tak to jest. Nasza polska społeczność ma tendencję do czarnowidztwa, narzekania, marudzenia, ale czuje się w tym komfortowo. Gdy ktoś się wybija, to ich niepokoi, bo jak to? Bo fajnie jest ponarzekać, a radość jest niemodna, wręcz zboczona. Dlatego próbują ściągnąć, zabić to, w co wierzysz.

Syn ponownie mnie zapytał:

To dlaczego się uśmiechasz mamo?

Odpowiedziałam mu: Bo wiesz synku, że Ty tak twardo stojący na ziemi, zawsze mi mówisz: Mamo, jak Ty tego nie potrafisz, to kto potrafi? Bo znajduję ludzi, którzy mówią: robisz to profesjonalnie, umiesz to zrobić, rób, to się podoba.

A co z resztą mamo?

A resztę pożegnam. Kto ma mi towarzyszyć w drodze wierząc w moją realizację marzeń, w to, że potrafię, że mi się uda, ten zostanie ze mną. Nawet gdy mi się kolano zachwieje, to będzie ktoś, kto powie: Dasz radę.

I tak kochanie segreguj ludzi. Nie otaczaj się tymi, którzy powodują, że wątpisz w siebie.

Moje dziecko już wychodziło z pokoju, kiedy zapytało: Mamo, a czy Ty się nie boisz inaczej żyć niż inni?

Odpowiedziałam: Boję się synku, ale tylko czasami. Bo potem pojawia się myśl: bardziej boję się zapadać w tę szarość co inni. I w tym tkwić.

I dodałam: jeżeli nie boisz się spełniać swoich marzeń, to znaczy, że to marzenie nie jest prawdziwe. 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *