You are here: Home » Blog » Troskliwe przeszkody w dążeniu do samorealizacji

Troskliwe przeszkody w dążeniu do samorealizacji

Być może znów Cię zobaczę z wielkimi znakami zapytania w oczach.

Troskliwe przeszkody w dążeniu do samorealizacji i do tego kot na obrazku?

Zaskoczę Cię jeszcze bardziej dodając do tych puzzli dodatkowe trzy litery

ZUS

Teraz to dopiero przegięcie nie? Jeszcze ZUS do troskliwych przeszkód.

Już wyjaśniam

Widzisz, jak pewnie już się domyśliłeś, jestem pasjonatką pisania. Raczej Cię nie zaskoczyłam pewnie 🙂 

Całe życie mam coś z książkami. Gdybyś zajrzał do mnie do domu, zobaczyłbyś wszędzie książki. Półki od podłogi do sufitu, na stoliku nocnym teraz, chwila, niech spojrzę: 4 sztuki, na stole: tu trochę potrwa: 15 książek, za mną na kufrze: 5 książek i to wszystko w jednym pokoju. W torebce jedna, a i w samochodzie jeździ jedna, chociaż nie czytana, bo przeważnie prowadzę i nie mam jak.

Kiedyś czytając zastanawiałam się, czy ja bym mogła coś napisać. Trudno inaczej było sprawdzić, niż .. zacząć pisać. Poczyniłam jedną taką, którą można kupić w formie ebooka. Ostatnio dochodzi do mnie myśl, żeby ją przeredagować i wysłać do wydawnictwa. Historia tej książki jest długa i na pewno nie na ten wpis. Jednak powiem Ci, najlepsze fragmenty powstawały wtedy, gdy życie najbardziej dokopywało.

Pewnie myślisz, że wtedy były opisywane jakieś smęty i nieszczęścia. Przeciwnie. Najśmieszniejsze kawałki, przy których mój syn śmiał się do łez.

Tak mam do dziś. Najlepsze artykuły, wpisy, myśli powstają wtedy, gdy nastrój mi się trochę skicha.

Widocznie taki mój sposób na odreagowanie. 🙂

Kilka osób przeczytało moje teksty. Pisałam artykuły, wpisy, pracowałam jako copywrither, sprzedawałam prawa autorskie, pisałam blogi.

Jednak pojawiła się troskliwa przeszkoda (nie będę wymieniać osób, niech żyją sobie nieświadomie).

Troskliwa przeszkoda miała ze sobą broń, której wówczas użyła. Nie zawahała się jej użyć. ZUS i nasza kochana, tłusta, polska emerytura.

Jak będziesz żyć, gdy nie będziesz miała emerytury.

No i argument: dziecko na utrzymaniu.

Zostawiłam pisanie, zanim się za nie wzięłam tak fest. Na szczęście, bądź nieszczęście (nie moje, tylko troskliwej przeszkody oraz ZUS-u) znów trafiłam do świata książek. Zaczęłam pracować w bibliotece. I znów pojawiła się ta myśl. Nie tylko czytanie, ale też pisanie.

Losy się potoczyły tak, że wróciłam do pisania. Ale ze sprzedażą praw autorskich. Chociaż nie, niekoniecznie. Poczyniłam drugą zbiorową książkę, gdzie stworzyłam dwa rozdziały do Vademecum Bibliotekarza Wydawnictwa Verlag Dahofer. Zatem książka zawodowa, młode misie bibliotekarze będą pobierać nauki na temat digitalizacji zbiorów bibliotecznych i opracowywania dokumentów w postaci zdjęć. Ba, nawet ja tam zaistniałam w sensie zdjęcia, które posłużyło mi do opisania.

Na szczęście nie rezygnuję szybko z czegoś, co daje mi szansę na coś. Zwłaszcza, gdy współpraca najczęściej oparta jest na wzajemnym szacunku i zaufaniu.

Zatem piszę dalej. Rozwijam swój warsztat i co ważne skutecznie odnajduję się także na tym blogu oraz wspólnie prowadzonym z kolegą portalu http://www.sukcesywniezdrowi.pl

Z powodzeniem myślę napisałam krótki poradnik na temat storytellingu w biznesie. To, to, co Ci wyskakuje gdy otwierasz mój blog.

Napisałam także poradnik „Wygraj z cukrzycą”, gdzie jako właścicielka cukrzycy typu 2 zdradzam tajniki skutecznego chociaż powolnego wychodzenia z tej choroby. Wiem, że także się cieszy powodzeniem. Świadczy o tym pikanie mojego telefonu, który radośnie informuje mnie o tym, że podręcznik został pobrany.

Mam w planach i to niedługich stworzyć nową książkę, ale o tym cii. Wiedzą tylko nieliczni i wtajemniczeni ponieważ (pytałam o radę na temat wartości tytułu i okładki) – no dobrze, wtajemniczona najbardziej jest jedna osoba. Jak już przeczyta ten wpis (co ostatnio nadrabia) będzie wiedziała (owa osoba), że to o niej (nim raczej) mowa.

I dziś. Znów pojawiła się tajemnicza troska z orężem w postaci ZUS-u.

Bo przecież umrę z głodu bez tej tłustej emerytury.

W razie czego, gdyby czytał ten tekst chochlik zusowski – składki są płacone, niech se sprawdzi

i tak, jeśli czyta ten tekst chochlik zusowski – to ja proszę o tą tłustą emeryturę,

bo chcę pisać i zarabiać na życie zgodnie ze swoją pasją).

A jaka puenta tego wpisu?

Nie zwracaj uwagi na troskliwe troski z orężem.

Wiem, czasem spadnie kilka piórek ze skrzydeł, które przed chwilą urosły dzięki Twoim marzeniom

Rób swoje.

Troska zawsze będzie. Jak nie w tym to innym temacie. A chochlik?

Hmm, kto wie. Może zamieni się w świętego Mikołaja?

Tego Tobie i sobie życzę.

P.S. A co do kota… tak mi się skojarzyło a propo troski „zagłaskać kotka na …”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *