You are here: Home » Blog » Nowy Rok czy zawsze to mają być postanowienia?

Nowy Rok czy zawsze to mają być postanowienia?

Czy zawsze Nowy Rok to mają być nowe postanowienia?

Tak wiem, to tradycja, jak choinka na 24.12 czy pisanki na Wielkanoc.

Jednak ja od lat nie stawiam choinki i nie robię pisanek.

Pewnie też dlatego, nie mam postanowień noworocznych.

Może z przekory, może z myślenia, czym 1 stycznia różni się od każdego innego dnia?

Dlaczego w ten dzień mam zmieniać swoje życie, siebie, czy po prostu siebie w życiu?

Są przemyślenia owszem

Ale takie przemyślenia mam prawie codziennie. Zastanawiam się:

  • jakim jestem człowiekiem;
  • jak mnie widzą inni;
  • co mogę zrobić, żeby być lepszą wersją siebie;
  • w czym mogę być lepsza;
  • i kiedy do jasnej anielki zmobilizuję się do zmian 🙂

Jak się kończą przemyślenia? Różnie, albo nie, bujam, bardzo podobnie.

Odłożenie na później, bo coś trzeba w pracy, bo coś trzeba pomóc, bo komuś jestem potrzebna, bo … spać się chce, to może jutro.

I mija rok.

Mam dużo planów, nie bardzo wiem, jak się do nich zabrać, żeby zdążyć. Żeby coś po sobie zostawić, coś żeby zaistniało, żeby komuś pomogło, żeby ułatwiło coś synowi i żeby mieć satysfakcję z samej siebie.

Dobrze, możecie odbierać, że są to postanowienia noworoczne, ale w mojej świadomości są to postanowienia sprzed świąt, może i jeszcze wcześniejsze.

Na pewno chcę wrócić do projektu, w którym już byłam, żeby sprawdzić, czy się nadaję, czy na razie znajdowałam wymówki, aby się tym nie zająć.

Na pewno chcę zacząć nowy projekt, na dniach się okaże, czy będzie to moje zadanie.

Na pewno chcę zweryfikować ludzi wokół siebie, aby czerpać siły z ich wsparcia i ich sił, a izolować się od tych, co skutecznie do tej pory ściągali mnie w dół.

I kilka innych

Jak to można podsumować?

Chcę po prostu żyć, a nie egzystować.

Postanowienia? Ok, niech będą postanowienia. Noworoczne? Jak zwał tak zwał.

Ludzie się śmieją, że postanowienia mają krótki termin przydatności do spożycia.

No może, może. Skoro jednak upieramy się przy noworocznych postanowieniach – to kilka z tamtego roku wypaliło. Udało się. I dobrze. Bo to daje wiarę w to, że nie jest to para, która rozpływa się w powietrzu, ale gdy się człowiek uprze, to da się.

 

Bo w życiu nie chodzi o to, żeby było słodko

Nie chodzi o to, żeby róż przebijał w okularach

A pod nogami słały się płatki kwiatów, które nie kalają stóp

ale o to, żeby słodycz łączyła się z goryczą

a róż z szarością dnia   (Justyna Nosorowska) 

 

 

 

 

 

2 komentarze

  1. Żyć a nie egzystować…. Nie mam postanowień Noworocznych od 41 lat 🙂 Justyś,jesteś Boska,buziolki i wszystkiego co najlepsze w Nowym Roku <3

  2. Dziękuję, za boskość też, tylko nie wiem komu dziękuję 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *