You are here: Home » Blog » Hodowla byków składniowych w tekście

Hodowla byków składniowych w tekście

Dziś o hodowli byków składniowych w tekście. A zatem bierzemy się za bary z bykami nieortograficznymi.

Nie ma co udawać i się kryć po kątach.

Język polski nie jest językiem łatwym do opanowania.

Ba, odważę się jeszcze na coś bardziej szalonego… żaden język nie jest językiem łatwym do opanowania.

Słówka, czytanie, rozumienie, ok – można „ogarnąć” i ludzie to ogarniają.

Zaś sama ortografia albo OŁ NOŁ składnia, wyzwala poczucie zgrozy. Zwłaszcza dla tych, którzy chcą pisać profesjonalne teksty.

Ale nie taki byk składniowy straszny, jak go malują. Być może są inne sposoby. Ja mam swoje:

  1. czytanie jednego zdania kilka razy, aby sprawdzić, gdzie mi w duszy ukłuło, gdy do ukłucia dojdzie (czyli po przeczytaniu zdania sprawdź, czy zrozumiałeś „co poeta miał na myśli”);
  2. i gdy ukłucie trwa nadal, mimo przemiany słów, odejdź od tekstu, nabierz dystansu, pogadaj sam ze sobą, czy to, co napisałeś przekazuje dokładnie to, co chciałeś powiedzieć;
  3. daj do przeczytania osobie, która Twojego tekstu jeszcze nie czytała, żeby sprawdziła „świeżym okiem”. Pod warunkiem, że znasz taką osobę i wiesz, że zwraca na to uwagę.

Jeżeli masz jakieś inne sposoby – stosuj je śmiało.

O co chodzi z tą składnią? I jak opanować hodowlę byków składniowych w tekście?

Najlepiej pokazać to na przykładach. Od razu przyznaję się bez bicia. Mogę tłumaczyć słownikowo – encyklopedycznie, ale … to zawsze możecie sobie sprawdzić. Ja chciałabym abyście to poczuli swoją duszą, uwrażliwić was na słowo pisane

(tak przy okazji, moja polonistka zawsze mówiła: Nosorowska, ty jak zwykle nie zrobiłaś żadnego błędu w tekście, ale na litość boską, powiedz chociaż jedną regułę. W związku z tym, że ją lubiłam (pomijam mówienie po nazwisku – taka była dzika tradycja w mojej szkole), litościwie karmiłam ją swoją złotą zasadą: „uje się nie kreskuje”).  

Niepotrzebne mi zasady. Mogłam się ich nauczyć, ale .. po co?

(niech mnie teraz nie czytają polonistki)

Czy ważniejsze były reguły, czy moja pikająca dusza uwrażliwiona na błędy ortograficzne, gramatyczne, stylistyczne czy literówki? Ja wolę duszę.

Ok. Wracając do byków składniowych. Podam je na przykładach apelując na dopuszczenia piknięć, ukłuć w duszy przy czytaniu zdań prawidłowych i nieprawidłowych.

Zapraszając koleżanki, przyjęła je po królewsku

– Zaprosiła koleżanki i przyjęła je po królewsku

Według was, które zdanie jest prawidłowe?

Zwróćcie uwagę na czas dokonany i niedokonany w zdaniu 1 i 2. W 1 zdaniu jednocześnie zastosowano czas niedokonany (zapraszając) i dokonany (przyjęła). W zdaniu 2 jest czas dokonany (zaprosiła, przyjęła) – czyli najpierw zaprosiła koleżanki, a dopiero gdy przyszły, przyjęła je po królewsku. W 1 zdaniu sytuacja nie jest tak jasna.

Chociaż obiecałam nie używać komentarzy słownikowych, to troszkę muszę, inaczej nie wyjaśnię.  

Daruję jednak wam imiesłowy, przyimki, bo to duszę ogranicza, pikania nie usłyszycie, a będziecie w stresie się zastanawiać, czy imiesłów przebija, czy to jednak czasownik wkroczył na scenę.

Kolejny przykład:

Profesjonalny copywriter zna i używa poprawną polszczyznę.

Co tu może być nie tak?

Wyjaśniam. Bardziej prawidłowa forma to: Profesjonalny copywriter zna poprawną polszczyznę i używa poprawnej polszczyzny (zwróć uwagę na zwrot poprawna polszczyzna w odniesieniu do słowa zna i używa).

Jednak jest tu zastosowane powtórzenie. Aby go uniknąć należy napisać zdanie:

Profesjonalny copywriter zna poprawną polszczyznę i używa jej.

Widzisz różnicę między pierwszym i drugim zdaniem?

Ok, teraz szyk wyrazów w zdaniu.

Widzisz różnicę w zdaniach?:

Lubię poważną muzykę, chętnie słucham utworów Mozarta

Lubię muzykę poważną, chętnie słucham utworów Mozarta

Niby to samo prawda? A jednak.. w zdaniu pierwszym poważna muzyka jest opisaniem nastroju muzyki i nie musi to być Mozart, ale na przykład ballada, poezja śpiewana itp.

W drugim przypadku muzyka poważna, jest gatunkiem muzyki klasycznej i tu jak najbardziej może zagościć Mozart czy Bach.

I ostatni przykład, który tak jak poprzednio nie jest błędem, ale nie sama jego konstrukcja jest niezrozumiała.

Myszy złapały koty

Koty złapały myszy

I tu bez podpowiedzi. Co Ci pika? 🙂 Które zdanie by zostało przez Ciebie użyte?

I tyle na temat hodowli byków składniowych w tekście.

 

 

 

 

2 komentarze

  1. Najpierw uderzył we mnie sam wygląd bloga. Niesamowicie mi się podoba wizualnie 🙂 A teksty czytałam z jeszcze większą przyjemnością 🙂 Z tą składnią czasem same problemy, ale odkąd myszkuję właśnie po takich blogach z wyjaśnieniami, zasadami i ciekawymi przykładami, mam coraz mniej problemów 🙂 Zgadzam się, że tekst przed publikacją należy kilka razy przeczytać. Sama piszę coś, czytam na drugi dzień i dopiero wtedy publikuję. Nigdy od razu, bo wiele zdań jeszcze kilka razy poprawiam. Pozdrawiam!

  2. Dziękuję za dobre słowo na temat bloga i tekstów. Czuję się bardzo mile doceniona. Język polski nie jest językiem łatwym, ale jest językiem pięknym i ciekawym. Myślę, że zawsze warto się go uczyć i bawić się słowami. To, ze szukasz oznacza, że właśnie to robisz. Pisz to, co dyktuje Ci serce, oglądaj te zdania, ale nie pod sztywne dyktando, bo zabawa wtedy znika. Dobrze robisz, że czytasz. Gdy nie jesteś pewna, daj do przeczytania kilku osobom. Zobacz, czy zrozumiały tekst tak, jak chciałaś go przekazać. Ale to tylko jedna z podpowiedzi. Postaram się zawsze podawać na ciekawych przykładach, bo chociaż, jak napisałam, uważam, że polski język jest językiem pięknym, to same regułki mało do kogo przemawiają, zwłaszcza do ludzi, którzy mają humanistyczne podejście do życia. Może matematycy łatwiej to pojmują, ja nie 🙂 Bazowanie na przykładach pozwala na zasmakowanie i wręcz wyczucie i co za tym idzie na uczeniu się, w jaki sposób za pomocą słowa budować swój świat.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *